TopLeft Top TopRight
Separator
Wywiad, którego nie było - kwiecień 2009 PDF Drukuj
15.03.2009.

 
Witaj Piotrku!
Cześć!

I znowu rok minął od ostatniego wywiadu..
Taaak.. który raz obiecujemy sobie, że będzie inaczej?

Trzeci :) - jaki był dla Ciebie ten czas?
Intensywny!

To znaczy?
Nie narzekałem ani na ilość decyzji do podjęcia, ani na nowe wydarzenia ani na niespodzianki. Działo się wiele takich rzeczy, żebym nie zdążył się przyzwyczaić ani mieć za dużo czasu na zbędne rozmyślania.. oh!

Czyli generalnie jak zawsze heh
Chyba tak, ale to już było na granicy wytrzymałości ;)

W zeszłym roku mówiłeś o zagonieniu. Wyleczyłeś się z tego, wygląda że nie bardzo...?
Hm. Chyba funkcjonuje to wszystko na innej zasadzie, bardzo wyspokojniałem, ale wciąż mam problem ze zbytnim zanurzaniem się w działanie, bo chyba po prostu lubię działać działać działać :)

Jakieś odpoczynkowe wyjazdy?
A to w ogóle jest niesamowita historia, bo miałem dwa dłuższe wyjazdy 'urlopowe' i jeden z pracy, który traktuję dziś trochę jak urlop. Po pierwsze pojechałem z dzieciakami ze świetlicy terapeutycznej na obóz nad morze jako wychowawca, więc za wiele leniuchowania to tam nie było hehe... a potem prawie dwutygodniowy rejs po Bałtyku. No i dwa wyjazdy do Teksasu, 2 i 3 tygodnie. Ten drugi był samotny i bardzo spokojny, więc traktuję go trochę jak urlop :)

Uuu brzmi ciekawie!
To była taka niecodzienna zmiana klimatu! - najpierw popłynęliśmy na Bałtyk małą łódeczką w sześć osób - ze Świnoujścia, potem Szwecja, do Kopenhagi, na Bornholm.. i tam w Hasle dostaję SMS od szefa, że jest możliwość wyjazdu. Za tydzień. Szybka decyzja była, ale kto by nie chciał! Więc jak jest na łódce każdy wie, szczególnie jak się płynie 36 godzin bez przystanków.. a tu trzy dni przerwy po powrocie, masowe pranko i przesiadka na samoloty, hotele i wielkie teksańskie samochody. W tym czasie w Polsce zaczęła się straszna zimna i mokra jesień, a tam miałem 25 stopni i jeździłem sobie nad jeziora po pracy. Niektórzy do dzisiaj mi to wypominają ;)

Heh. I jak odebrałeś Stany?
Teksas konkretnie, bo rozumiem że Stany są ogromne i pewnie każdy jest inny. Teksas jest bardzo ciepły i słoneczny i to się czuje. To parę dużych miast jak Houston, Dallas, Fort Worth, czy Austin, a poza tym przepastne pola i pasące się zwierzęta. Niesamowite to było. Taka droga z Dallas do Houston... jedziesz i jedziesz 300 kilometrów i prawie nic tam nie ma. Taki trochę mój klimat!
Ludzie dużo bardziej wyluzowani i pewni swojej wartości. Czuć w powietrzu luz. Nie zgadzam się zupełnie że są jacyś 'ogłupieni', czy pozbawieni głębokości. No i cywilizacyjnie to nam brakuje dobre 30 lat... ale te polskie klimaty.. brakowało mi tego ;)

Przywiozłeś sobie iPhona?
Nieeeeeee! Chociaż dolar stał nisko, jakieś 2.30zł, to nie przywiozłem żadnej elektroniki. Chyba po prostu nie była mi potrzebna. Żaden ze mnie gadżeciarz ;)
Kupiłem za to parę DVD z koncertami i trochę książek i oczywiście prezentów!

Książek?
Trochę nutek z Guitar Center i oprócz 'Strengthsfindera' parę książek z 'Mardela'. Ten zrobił niesamowite wrażenie na mnie.. To jest 'christian bookstore', mnóstwo książek poważnie traktujących rozwój duchowy. Kupiłem cztery i wszystkie uważam za absolutnie niesamowite! U nas to jednak albo wszystko jest bardzo tradycyjne i przesiąknięte cierpiętnictwem albo znowu masz półkę, gdzie takie książki są obok relacji z porwań przez UFO...

Uhhh. Guitar Center... Nie korciło Cię?
Żartujesz?! Najchętniej wyniósłbym połowę sklepu!!! :) Obgrałem gitarki, obejrzałem przystawki, BOSSa RC-50, którego chciałem kupić w tym czasie to tam mieli trzy sztuki, z czego dwie wystawione do ogrania, tylko kabel wpiąć... a w Krakowie nigdzie nie znalazłem, żeby choć jedną mieli na stanie, wszystko na zamówienie. To chociaż trochę nutek wziąłem, no bo sprzęt to jednak sprzęt..

Dalej nagrywasz?
Ano..! Kupiłem też w końcu tego BOSSa RC-50 i Pocket PODa, którego w końcu wymieniłem na delay Ibaneza DE7. Teraz na BOSSie sobie ćwiczę i gram jak mnie natchnie, nie muszę do tego nawet włączać komputera. Wiesz, poklikam sobie trochę nogą i słyszę, czy ścieżki pasują do siebie albo uwiecznię rytm który mi się podoba, zapisuję sobie to wewnątrz, a na sam koniec podłączam kabel USB i ściągam pliki wav na komputer. Zupełnie niesamowite możliwości! I zabawa na całego. Nagrałem też parę utworków, założyłem profil na myspace (www.myspace.com/piotrnabielec) i powrzucałem tam to. Ja tam czuję duży progres ;) I jakąś taką bazę do dalszego rozwoju.

I jakie plany dalej?
Po pierwsze zacząłem znowu ćwiczenia. I rytmiczne i z podstaw muzyki. Bez tego jednak jest bardzo ciężko przejść mi pewien poziom w (z)graniu. Nagrywam, żeby ocenić aranżacje, to naprawdę pomaga. No i po jakimś czasie słucham sobie utworku i spisuję, że takie aranżacje to mi się podobają, a takie to nie, albo że słychać jakieś konkretne niedociągnięcia techniczne i wtedy ćwiczę to. I dojrzałem, żeby nową djembe kupić. No i gram z ludźmi, to też niesamowicie rozwija.

O! A z kim grasz i co?
Tak spontanicznie to staram się wpaść na jakiś jam session raz za czas i postukać z losowymi ludźmi, wtedy biorę djembe. A tak na stałe to jestem u nas w kościele (metodystów) zaangażowany w grupę uwielbienia i gram głównie na djembe, ale zdarza się też na moim akustyku coś powycinać.

Djembe w kościele?
Heh :) - to jest protestancki kościół – metodystów ewangelicznych, w protestanckich kościołach to raczej nic nadzwyczajnego. Po prostu muzyka jest pewnym nośnikiem. Tutaj ma otworzyć na Boga i dać możliwość, żeby się z nim spotkać, tak wewnętrznie, a nie tylko beznamiętnie odśpiewać piosenki. Oprócz tego w składzie jest gitara elektryczna, klawisze i wokale oczywiście!

Brzmi nieźle! Opowiesz jak tam trafiłeś?
To była chyba taka powolna migracja. Miałem wcześniej grupę z którą się spotykaliśmy i szukaliśmy Boga najlepiej jak umieliśmy. Taka banda napaleńców-poszukiwaczy :) Gdzieś w międzyczasie spotkałem Piotra, pastora tego kościoła. Na początku w ogóle o tym nie myślałem, ale z dnia na dzień czułem coraz większe 'ciążenie', poszedłem na parę spotkań i ostatecznie w sercu zdecydowałem, że chcę tam być. To była raczej ciężka decyzja, bo ta poprzednia grupka była dość zgrana, ludzi w podobnym wieku i dość nieprzeciętnych.. A jednak było tak, że nie wiedzieć czemu w nowym miejscu czułem, że powinienem tam być po prostu.

I ... ?
To był raczej większy zakręt, bo w międzyczasie się przeprowadziłem bliżej pracy, co mi dało dużo więcej wolnego czasu do wykorzystania, jakieś 7-8 godzin tygodniowo. No i w miarę jak spokojniałem wychodziły rzeczy z przeszłości przed którymi uciekałem i pora było się z nimi zmierzyć. Bardzo się na to nałożył rejs i potem wyjazd do Teksasu o którym Ci opowiadałem. Po zdystansowaniu musiałem też pogadać z niektórymi ludźmi, zmienić postawy, powybaczać. Na brak wrażeń i emocji nie mogłem narzekać ;)

Myślisz, że to się wiąże jakoś z tym zabieganiem, od którego nie mogłeś się uwolnić?
Na pewno tak. Ludzie jak czują zgrzyty w duszy i uciekają to uciekają w różne rzeczy. Jedni piją, drudzy stają się agresywni. Jeszcze inni kupią sobie coś fajnego i na jakiś czas jest spokój. A ja uciekam w działanie. Owoce działania mnie uspokajają. Ale to wciąż ucieczka. W końcu trzeba było stanąć i przyznać się do własnej słabości. Chyba chciałem być zbyt 'mocny'. Teraz chyba rozumiem, że miłość objawia się właśnie tam, gdzie jest przestrzeń na słabość. Inaczej to jest tylko takie mizerne pozerstwo i dbanie o wizerunek.

Jednym słowem sprzątanie świata!
Chyba tak :)

A ten ostatni czas – czym się zajmujesz, co Cię nakręca i porusza?
Oh.. to duży temat. Powoli dociera do mnie, że muszę się skoncentrować w życiu na tym co naprawdę mam robić i olać resztę. W pewnym sensie zogniskować. I że życie to jest taka niesamowita mieszanka tego, co jest ustalone i zaplanowane z tym, co totalnie spontaniczne i przypadkowe. Jest tak i z Bogiem, i z ludźmi, i z pracą. Chyba z wszystkim. Niezależnie od tego jak się czujesz codziennie, czy co jakiś czas, po prostu coś robisz. A między tym wszystkim spontaniczne możliwości, które trzeba umieć złapać i się nimi odświeżać i wskakiwać na jakiś inny poziom. Więc generalnie funkcjonuję w dużo większym 'zaplanowaniu' niż kiedyś, a z drugiej strony staram się nie zgubić i rozwijać wrażliwość, na to co chwilowe. To przychodzi przez wszystko: ludzi, muzykę, koncerty i takie wydarzenia, spacery. Ważne żeby nie 'utknąć'.

Wydaje się dość ogólne – to na czym się 'ogniskujesz'?
Mam takie trzy tematy, które chyba mogą wypełnić całe moje życie, i wokół tego chciałbym to skupić: poszukiwanie Boga, muzyka i rozwijanie ludzi. Z poszukiwaniem Boga to jest tak, że jak choć troszkę go poznałem osobiście to teraz czytam, szukam, modlę się, rozmawiam. Książki, teksty, rozmowy i modlitwy zawsze coś mi pokazują. Ja idę za tym. No i tak się dzieje i dzieje :) Muzyki to chyba nie muszę tłumaczyć, heh, to jest niesamowity temat. A z prowadzeniem ludzi to też jest dość szeroko – chciałbym ludziom pokazywać prawdziwego, żyjącego Boga, a nie martwą religię. Oprócz tego porusza mnie praca z dziećmi, stąd ten obóz z dziećmi ze świetlicy. No i temat organizacji czasu, porządkowania życia to też ohhh!! Na 'Slot Day' w Krakowie miesiąc temu miałem okazję poprowadzić pierwsze takie warsztaty i odzew ludzi mnie niesamowicie zachęcił.

Wow.. to jakie masz teraz plany związane z tym wszystkim?
Raczej nic wielkiego, regularna praca :) - sporo ćwiczeń muzycznych, nagrywanie, szlifowanie... działania w kościele, ciągnięcie projektów w które jestem zaangażowany. No i praca z ludźmi – chcę pociągnąć temat organizacji, bo widzę niesamowity głód takiego prostego i bardzo praktycznego podejścia. W sercu gdzieś też dojrzewam do dłuższego wyjazdu. Urlop bezpłatny albo wręcz odejście z pracy i wyjazd na wolontariat na parę miesięcy. Ale o tym csiiii... :)

No to więcej nie pytam i powodzenia w wojażoplanach :)
Dzięki! Miłego dnia!
 

Komentarze (1)Add Comment
...
Napisane przez Tylda, kwiecień 06, 2009
aż się uśmiechnęłam jak czytałam smilies/smiley.gif

Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley

busy
 
następny artykuł »
BottomLeft Bottom BottomRight