Dziś dwa proste pytania:
Po pierwsze podnieś rękę, jeśli jeszcze się uczysz.
Po drugie powiedz ile lat z Twojego życia zajęła nauka, może również być procentowo.

Gdyby podejść do tego „klasycznie” to w moim wypadku rachunek jest dość prosty: 8 lat podstawówki, 4 lata liceum i 5 lat studiów, to razem daje 17 lat nauki z 29 lat, które mam na karku, a to oznacza, że 59% swojego życia spędziłem na nauce. Nieźle…

A Wy?
Policzcie, porównamy i wyciągniemy wnioski.

Ostatnio zmieniłem pracę i w związku z tym bardzo dużo się uczę. Nowe technologie, nowe narzędzia, nowy produkt.
Różne badania pokazują, że zapamiętujemy niewielką część, rzędu 10-20% tego, co czytamy lub w czym biernie uczestniczymy. Wyobraźcie sobie – z pięciu godzin wykładów i szkoleń zostanie w nas niecała godzina, jeśli nie 30 minut, a i tyle bez powtarzania ulegnie całkowitej dezintegracji po paru tygodniach.

Procent zapamiętywanej informacji znacząco rośnie, jeśli nauka wymagała naszego zaangażowania w rozwiązanie jakiegoś realnego, życiowego przypadku. Już w ogóle najlepiej, jeśli informacja ta wiązała się z jakimś emocjonalnym przeżyciem. Dlatego właśnie na niektórych szkoleniach i wykładach okropnie ziewamy – po prostu oprócz słuchania i notowania nie ma dla nas nic twórczego do roboty. Niech tylko jednak jakaś informacja nas poruszy i jednocześnie będzie wymagała naszego zaangażowania, prawdopodobnie zapamiętamy ją bez problemu na lata. Dlatego dobrzy nauczyciele łączą obraz, dźwięk, zaskakują nas, rozśmieszają, opowiadają historie i przede wszystkim, angażują.

I tu dotarłem do sedna. To, co napisałem wyżej, w skrócie oznacza, że uczymy się całe życie. Mógłbym nawet dodać, że w pracy uczę się dużo efektywniej niż na studiach, czy w liceum, bo muszę się zaangażować. Nie da się pracować nie angażując. Często do informacji dochodzą emocje i Bum! – okazuje się, że studia co prawda wbijały kilofem informacje w moje połączenia neuronowe, ale wyparowały one szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Nie wiem skąd się wzięło w nas przekonanie, że przed sporą część czasu naszego życia jakaś instytucja wlewa nam do głowy informacje, które przez jego resztę, z mniejszym lub większym sukcesem, użytkujemy. Myślimy o dobrze wybranej uczelni lub szkole, czasem o konkretnych przedmiotach. A jednak uczymy się całe życie, od urodzin przez szkołę do późnych lat starości, a najwięcej frustracji spotyka nas właśnie wtedy, gdy uznamy, że już nie potrzebujemy się uczyć i rozwijać.

Możemy zadać sobie pytanie: jak lepiej przyswajać informacje, by nam nie „wyciekały” z głowy? Jest na ten temat mnóstwo wartościowych informacji. Od razu mogę powiedzieć, że „kucie” działa tylko na krótką metę, po paru tygodniach nie będziemy mogli sobie przypomnieć większości informacji. Niesamowitą książką w tym temacie jest „Made to Stick”, której autorami są Dan i Chip Heath. Gorąco polecam!

Może więc jeszcze uczysz się chodzić albo mówić (tak, to żart!), jesteś w szkole, pracujesz lub jesteś na emeryturze, ale to, co chcę przekazać to fakt, że uczymy się nie 59% swojego życia, jak w moim wypadku wykazały wyliczenia, lecz 100%, ani mniej, ani więcej. Każda sytuacja, trudna lub radosna, czegoś nas uczy. Nowe towarzystwo, nowa praca, nowe wyzwania, nowy dzień. Nie traćmy gotowości i otwartości, by nasz świat poszerzyć w taki sposób, by na trwałe zamieszkał w naszych głowach i sercach.

 

Jedna odpowiedź na Czas nauki

  1. Vika pisze:

    ja się uczę cały czas i cały czas zapominam to czego się nauczyłam :)
    teraz się uczę jak uczyć efektywniej :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>