|
|
|
|
19.03.2007. |
- 6 lutego '10
Parę dzisiejszych opowieści...
Po pierwsze gąbka i dzisiejsze poranne ścieranie kurzu z wszystkiego w domku. Bardziej niż kiedykolwiek uświadamiam sobie entropię, że wszystko z czasem niszczeje i utrzymanie tego w dobrym stanie wymaga wysiłku. Ależ się tego kurzu zbiera?! Przecież niedawno go wycierałem?! Chyba dlatego nie warto gromadzić zbyt wielu rzeczy? - bo każda z nich chcąc-nie chcąc zabiera czas i energię na jej przywracanie do świetności. Za młodu modlitwę uważałem za zbędny rytuał i to polegający głównie na mówieniu. Dziś widząc, jak własna dusza z czasem zarasta mi kurzem, tęsknię za modlitwą.. i to taką, która polega głównie na słuchaniu.
Piotr niedawno mówił o gąbce - że gąbka chłonie wszystko, do czego jej się wrzuci. Przemyślałem tą sprawę, również w kontekście medytacji, religii wschodu.. i w związku z tym że chłoniemy mimochodem klimat naszego domu, pracy, relacji, miejsc gdzie się udajemy mamy parę wyborów. Możemy swój umysł oczyszczać, z tego, co się złe w nas gromadzi. Ot chyba klasyczna medytacja. Ale .. chyba daleko skuteczniejszą metodą jest się *wypełnić*. To właśnie gąbka, która jest pełna, praktycznie nie chłonie tego, do czego się ją wrzuci, nie pusta. Teraz rozumiem modlitwę jako wypełnianie się Bogiem.
Coraz bardziej rozumiem, że nie chodzi o to, żeby coś przestawać, żeby się czegoś wyrzekać.. chodzi bardziej o to, żeby te złe rzeczy zamienić na inne - prawdziwe. Nie chodzi o pozbywanie się złych myśli lub złych nawyków, ale konsekwentne wypieranie ich prawdziwymi odpowiednikami.
I jedno dość niesamowite przeżycie... Zdarzyło się, że postanowiłem podjąć pięciodniowy post od jedzenia, żeby się wyciszyć, uspokoić i nabrać nowej perspektywy, a może i właśnie 'wypełnić' czymś innym niż jedzenie. W trakcie tego skupienia zmarli dziadkowie Księżniczki. Ogromnie ciężko być wsparciem dla kogoś w takiej chwili, zastanawiam się kim bym był, gdybym był 'w pełnym biegu', jak jeszcze niedawno... A po drugie... dziadkowie mieli ponad 90 lat i po śmierci dziadka, schorowana babcia, jakby tracąc ostatnią rzecz dla której żyła, również umarła. Po siedemdziesięciu latach małżeństwa umarli w ten sam dzień... Taki cichy krzyk, piękny i niesamowicie smutny. - 1 lutego '10
Mała wojenka w sprawie zagonienia, ściśnięcia i poczucia tego, że marnuję czas i wiecznie mam go za mało. Post, cichy czas, modlitwy, rozmowy. Im dłużej w tym trwam, tym ciężej mi z tego wyjść. Mam wrażenie, że jeśli radykalnie tego nie przetnę, po prostu utknę w pewnym miejscu swojego życia i nigdzie dalej nie pójdę. Jak napisałem w swoich notatkach niedawno 'ciągły pośpiech to duchowy zapach, który się rozsiewa na wszystko co się robi, ludzi i sytuacje'. Dość tego, choćbym miał miesiąc nic nie robić.
A poza tym dość bajecznie.. księżniczkowe wypady w las, rozmowy, spontaniczności. Nie mogę doczekać się wielogodzinnego szwędania, to ostatnie minus dwadzieścia stopni naprawdę dało mi popalić.
Oh.. chcę się zatrzymać. - 23 stycznia '10
Zastanawiam się czasem nad paradoksem, który istnieje dookoła. Z jednej strony coraz bardziej się zamykamy i uniezależniamy od innych. Z drugiej - bywa, że swoją wartość budujemy na tym, co powiedzą inni. Patrzymy na innych przez pryzmat siebie, swoich wartości, zranień i przekonań?
Ludzie odpowiedzialni mogą powiedzieć, że problemy ludzkie biorą się stąd, że inni nie biorą odpowiedzialności za swoje życie, słowa, czyny. Przedsiębiorczy, że jesteśmy zbyt rozrzutni i powinniśmy myśleć o oszczędzaniu i inwestowaniu. Wizjonerzy, że brakuje nam wizji i powinniśmy zainwestować w ogniste wizje. Empatyczni, że przegapiamy wrażliwość drugiego człowieka i powinniśmy bardziej wsłuchać się w innych. Wrażliwi na sztukę, że ludzie za mało doświadczają sztuki, co zabiera im wrażliwość, powinniśmy więcej.
Myślę sobie czasem, że każdy z nas jest zupełnie wyjątkowy. Że nosi inną kombinację wrażliwości, odpowiedzialności, empatii, ... sporo tego. Sztuką jest chodzić przez życie, by odkrywać to, co codziennie nosimy ze sobą.. Nie zmieniać innych, a w pełni odkryć i wykorzystać to, kim sami jesteśmy i kim są inni, tak różni od nas. Gdyby każdy z nas podzielił się z innymi nie tym, kim powinni być, a pełnią tego kim sami jesteśmy?
Zawsze pośród biegu o mistrzostwo świata znajdzie się człowiek, który jest bogatszy od nas. Mądrzejszy. Sprytniejszy. Szybszy. Bardziej wrażliwy. Taki, który zwiedził więcej. Przeżył więcej. Widział więcej. A czy jest ktoś, kto może być bardziej mną, niż ja sam? - 17 stycznia '10
Hm.. wpis raz na półtorej miesiąca to chyba słaba częstotliwość jak na pseudoblog, prawda? Czasem dużo się dzieje i właśnie wtedy warto by pisać, a tu znowu przerwa teraz między intensywnymi czasami, kurz opada i teraz mam pisać o czymś, co stało się już przeszłością? :)
Piękny czas, pełen rzeczy śmiertelnie poważnych przeplatanych dwójkowym zjeżdżaniem na sankach z krakowskich oblodzonych górek niedaleko starego lotniska.. :) - na poważnie chciałbym teraz się uspokoić i trochę zogniskować. Chyba musiałem się przyznać, że pośpiech to stan duszy, który w dodatku nie odchodzi sam. Bo zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Boże, jak mi ciężko usiąść na dupsku i po prostu pogapić się w sufit, ogromnie to trudne... to chyba po to, żeby emocje i myśli mogły dogonić rzeczywistość.
Sporo inspiracji muzycznych m.in. Katatonia (genialny nowy album) i Kirk Franklin !
Ah i samochód kupiłem po półtorarocznej przerwie! W nieco ponad miesiąc zdążyłem go kupić, stuknąć, wyremontować i popsuć.. teraz już z górki :) Mówiłem, że do kupna auta przekona mnie tylko kobieta ;)
No i cóż.. wszystkiego dobrego w tym roku!! :)
- 3 grudnia '09
No i jeden z najintensywniejszych miesięcy za mną. Global Leadership Summit .. to było to! Ależ tam był klimat! Noc przed konferencją prawie nie spałem, w połowie ze strachu jak wyjdzie cała organizacja, w drugiej połowie z eksytacji! - prawie 20 wolontariuszy zrobiło tam naprawdę niesamowity klimat i do tego dobrze się bawiąc :) - sama konferencja wyszła bardzo fajnie i konkretnie. To mój trzeci rok. I znowu materiał do pracy na rok..
A teraz już powoli myśle o świętach i o nowym roku.. wymyślanie i kupowanie prezentów!! :) - chyba muszę troszkę odpocząć i dogonić swoje myśli i uczucia.
Dalej śpiewam.. dalej chodzę metr nad ziemią.. dalej Bóg jest taki codzienny i bliski.
A w tle powoli na poważnie rusza Godzina Pomocy..
- 30 października '09
Teraz już wiem, że zaganianie się mam we krwi ;-) - Strengthsfinder mówi o tym 'achiever', ale cóż to jest za pierońska siła, która nie pozwala dupska spokojnie usadzić na pięć minut! Po Splicie pora na kolejne wyzwania! - byłem w Berlinie na konferencji Agile Testing Days. Później męski wyjazd do Wisły, gdzie akurat spadło 70cm śniegu ;) A teraz próbuję odpocząć i wrócić z powrotem do tego pięknego stanu, w którym w umyśle jest twórcza pustka widząca ogrom możliwości..
Przygotowania do Global Leadership Summit 2009 pełną parą... zostały trzy tygodnie!
Moją głowę jednak zaprząta teraz jednak milion innych spraw. Zjawiła się Księżniczka. Piękny czas :)
- 25 września '09
Parę dni w Splicie na konferencji, gdzie przybyli głównie pastorzy - muszę powiedzieć, że było dość inspirująco! I potrenowałem mój dukający hiszpański ;) - Oprócz wielu godzin koncentrowania się na tym, co ważne, dzielenia popływało się trochę w morzu i pozwiedzało :) - wkrótce pewnie jakieś fotki.
Wystartowała Godzina Pomocy! - Ludzie już się zgłaszają, startujemy realne działania początkiem października.
Intensywny i naprawdę dobry czas - dzięki wszystkim, którzy się do tego przyczyniają :)
Wklejam też rozważanie o łasce mojego pastora, naprawdę polecam! - 17 września '09
Uhhh intensywnie! Wśród rozmów i spotkań startuje wreszcie One Hour Project, czyli Godzina Pomocy.. a w tle Global Leadership Summit!
- 13 września '09
Był sobie Rabkon... pierwszy raz wchodziłem na Maciejową sam, po ciemku, w deszczu i dla klimatu postanowiłem nie używać latarki ;) - kilmat cud, jak zawsze.. i mam dożywotni sentyment do tej bacówki i serwowanej tam szarlotki! (o ludziskach nie wspomnę!) :)
Trwają przygotowania do uruchomienia projektu.. wszystko gotowe i ciągu następnych paru dni ruszamy! A za niecałe dwa tygodnie będę wiedział, czy moje najbliższe życie wywali się do góry nogami, czy nie ;) - wizyta w Splicie i niesamowicie ważna rozmowa przede mną!
Oprócz tego czuć już lekko jesień... wieczorne posiedzenia z czerwonym winkiem, słuchając Imogen Heap i The Gathering na zmianę :)
No i całkowicie przerzuciłem zdjęcia na picasę .
- 30 sierpnia '09
Małe zmiany na stronie: zaktualizowałem 'o mnie', żeby było bardziej o mnie :)
Kolejna lekcja śpiewu za mną, zapaliłem się... coś z tego będzie! :) Mam szczęście do urodziwych nauczycielek ;) - Aga uczy też wokalistę zespołu 30th of July , który okazał się całkiem fajnym odkryciem!
Za mną szkolenie dla organizatorów Global Leadership Summit, fajne inspiracje z Norwegii.. a teraz trzeba prawdziwie zanurzyć ręce w działaniu.
One Hour Project ruszy chyba w przyszłym tygodniu :) - 24 sierpnia '09
Robi się lekko jesiennie... dzień się skraca... czuję, że życie powoli zwalnia. Za mną pierwsza lekcja śpiewu w Krakowie! Niesamowicie lubię śpiewać, uwalniam się coraz bardziej, chce się ćwiczyć :) Przygotowania do ruszenia 'one hour project'. Przygotowania do 'Global Leadership Summit 2009'. Mnóstwo drobnostek, sporo czytam. No i zobaczyłem w końcu 'Jeszcze dalej niż północ' - polecam każdemu :) Myślę powoli o małych zmianach na tej stronie. - 15 sierpnia '09
Rodzinne odwiedziny w Bielsku.. oh odpoczywam ogólnie! Nagrałem nowy kawałek na nowym sprzęcie: Statik . W głowie powstał na obozie z dzieciakami, jak po wyjeździe grupki Statik gapiłem się godzinę w ścianę, a potem chwyciłem gitarę ;)
Pierwszy od bardzo dawna weekend spędzony w Krakowie.. wpadłem w zalegającą listę drobnostek i spotkania!
- 4 sierpnia '09
Skończyłem dość niesamowitą książkę 'mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus' Graya i muszę powiedzieć, że dała do myślenia.. wiele stwierdzeń wydaje się niesamowicie prawdziwymi ;) - gorąco polecam! - i podziękowania dla Tomka za podrzucenie.
Przeczytałem też 'Ostatni wykład' Randyego Pauscha, do którego swego czasu podawałem link do video wykładu. Mocno inspirujące i pokazujące, jak bardzo warto być sobą, walczyć o swoje marzenia, nie poddawać się przeciwnościom. I to, że życie jest jednak tylko kruchą, krótką przygodą.
Zacząłem przerzucać zdjęcia na picasę - te stare będę stąd całkiem usuwał. Wrzuciłem też tam zdjęcia z ostatnich paru wypadów :) - po slocie i orkonie przyszła pora na kameralny wypad na wieś, czyli 'doing nothing in the middle of nowhere'. - 29 lipca '09
Oh ależ tu zastój! Czasy nastały wybitnie wakacyjne, po kajaczkach pojechałem na obóz językowy z dzieciakami i grupką Amerykanów i chyba do dziś się po nim zbieram... oh..! Zaraz po obozie był Slot Art Festiwal, dość wyjątkowy.. jakiś taki ciepły, na luzie i pełen inspiracji. Teraz znów Orkon, na weekend, szwędanie się po zamkach i śpiewanie przy ogniskach :) I parę jeszcze wyjazdów pewnie wkrótce klimatem zbliżonych...
A teraz spokojny powrót do pracy i projektów.. Zaangażowałem się w Global Leadership Summit, który nabiera rumieńców i w One Hour Project, który mam nadzieję ruszy niebawem!
Do tego do laptopka przyszła karta dźwiękowa wreszcie po ciężkich bojach! - otóż i E-MU 0202 na USB już podłączona i zainstalowana, pierwsze posiedziny z CuBase już za mną :) Teraz chciałbym wyremontować staruszka i pewnie przekazać go w dobre ręce :)
Tak to płynie sobie, buduje się coś, gruntuje, w sercu marzenia dojrzewają, tylko czasu żeby wszystkich odwiedzić ciągle brakuje!!
Myślę o przenosinach zdjęć na picasę całkiem. I chciałbym zacząć pisać niebawem znów (który to już raz?!) - 16 czerwca '09
Komputer, jak to komputer, jest tylko kupą złomu i potrafi się spalić... po 6 latach wiernej współpracy, mój Athlonek wyzionął ducha i spowodował, że spędziłem kawałek czasu w tempie trochę zwolnionym i zupełnie innym. Ah jakie to wszystko jest inne, kiedy człowiek ma internet i komputer jedynie w pracy :) A teraz właśnie zasuwam na nowym nabytku - laptopiaczu, który to jest wynalazkiem dla mnie dość niesamowitym... działa! i to jak! :)
Na 'długi weekend' pojechaliśmy 'kościelnie' na spływ kajakami doliną Rospudy. 65km w trzy dni płynięcia + dwa dni na przyjazd i powrót. Cudownie było bardzo, zmęczyłem się i odpocząłem w jednym :) - wkrótce może wrzucę jakieś zdjęcia... a teraz szykuje się lekko zwariowany czas, wyjazdy, rozjazdy, koncert Nine Inch Nails, obóz z dziećmi, a potem pewnie Slot Art Festiwal. Oh! - będzie się działo.
Sporo marzeń i planów, a póki co trzeba wsadzić ręce w robotę i popchnąć różne projekty do przodu... - 24 maja '09
Nie napisałem ostatnio o: Anki - systemie nauki słówek (i nie tylko), którą odkryłem dzięki Tomkowi. Napisałem język Telefax ;) Dość niesamowitym wieczorze z wegetarianami w Kawiarni Naukowej. I o tym, że trwają już poważne przygotowania do Global Leadership Summit 2009 ! |
| |
|