TopLeft Top TopRight
Separator
Nowości
19.03.2007.
  • 20 lipca '10

    Powiew urlopowych wyjazdów! :)

    Najpierw Slot Art Festiwal 2010 - trzy i pół dnia w Lubiążu, tym razem głównie z Księżniczką i ludźmi i nie zrobiłem ani pół fotki, ale za to pochodziłem i pobrykałem chwilę na Powerizerach :) - rozmowy, wsłuchiwanie się w wykłady np. Andrew Jonesa - jak zwykle super!
    Granie w remika, warsztaty z pisania dla duszy, kąpiel w niesamowicie dziwnym miejscu w pobliskim przedszkolu, kilogramy lodów i wiele, wiele spontanicznych spotkań - za tą niesamowitą różnorodność lubię Slot :)

    Dbam, żeby poranki były trochę bardziej zrelaksowane i wyciszone, trochę posłucham, poczytam, pomodlę się i nastawiam na dzień.
    Tak znalazłem TO - niesamowite !!

    Po SLOCie od razu wypad na tydzień w Bieszczadki - trzy noclegi w Wetlinie i dwa w Ustrzykach Górnych.. schodziliśmy troszkę tych górek - traski po 6.5-8h dziennie, mnóstwo zdjęć, wrażeń, rozmów i milczącego podziwiania tych pięknych górek. Pewnie wkrótce fotki!
    Chyba najpiękniejsza traska, która mi zapadła w pamięć to trasa z Wołosatego na Tarnicę, później Halicz i z powrotem w dół do Wołosatego.

    Parę rzeczy o których warto napisać:
    Wetlina - 'Napełniamy brzuchy', czyli 'nora pod Beskidnikiem' - praktycznie już przy wyjeździe z Wetliny w kierunku Ustrzyk - fajowe, klimatowe miejsce, miło urządzone, z koszykami z przeróżnymi grami (w tym eurobiznes!), książki o Bieszczadach, albumy i miły pan! - polecam na miły wieczorek lub przetrwanie deszczu.
    Ustrzyki Górne - 'spanko u Teresy' - na internecie łatwo znaleźć - super miejsce - niesamowicie odpoczynkowy i przyjemny nocleg górski, z super widokiem, werandą (gdzie można zjeść śniadanko i wysuszyć przelane butki!), odpicowanymi łazienkami, kuchnią super wyposażoną. Ogólnie w ciemno jechałbym znów - bardzo przyjemne miejsce niedaleko od centrum, a z dala od zgiełku.
    Super czas to był, szczególnie we dwójkę.

    Dwie myśli na koniec, które mnie ostatnio poruszyły:
    TERAZ - to najważniejsza chwila mojego życia
    oraz
    Porażki i niepowodzenia to istotny element procesu uczenia, nic więcej

    Spisuję sobie dalej, co mnie niesamowicie nastroiło, a co zdołowało i może wkrótce coś napiszę na ten temat, a póki co sobie policzyłem - po półtorej miesiąca mam 48 pozytywnych i 28 negatywnych. Jestem optymistą?

    Za parę dni na Orkon na dwa ogniska, weselisko w Tawernie i tygodniowy obóz w Białce Tatrzańskiej. Urlopu ciąg dalszy :)
  • 21 czerwca '10

    Mały młynek...

    Z kuponu Merlinowego uzbierało się fajne zamówienie i niedawno przyszło... a wśród nich nowa płytka Brendana Perrego 'The Ark', żeby odświeżyć przeżycia z koncertu, który już zaczął zacierać się w pamięci - ciekawa i na pewno polecam dla starych fanów DCD. Muszę tego jeszcze długo długo posłuchać! :)
    Było też parę książek. No i były filmiki Marcela Łozińskiego, w tym obejrzany prosty i wzruszający 'wszystko się może przytrafić' - fragmenty są nawet na youtubie!

    Polityczne wydarzenia, wybory prezydenckie i sporo dysput ognistych. Sporo smutnych faktów i niestety też własnych zaniedbań, ale ... dotarło do mnie, że znów może zdarzyć się tak, że prezydent będzie z partii rządzącej. To nie zostawia wiele przestrzeni na wymówki, nie da się powiedzieć że prezydent coś blokuje, że się uwziął, po prostu tylko siąść i robić. Nienawidzę wymówek!! Bez względu na poglądy polityczne mam nadzieję, że tak się jednak stanie i przez ponad rok tak właśnie będzie. Bez przestrzeni na wymówki, bez tylnych drzwi. Tam chyba zaczyna się odpowiedzialność za kraj i prawdziwe przywództwo. Niech się nawet nie uda, nie będzie na kogo zwalić ;)

    Przyglądam się rzeczywistości ... trudne to, takie trwanie w tym stanie. Wrażliwość jednak potwornie łatwo się gubi, można do przesady wsadzić ręce w praktyczne rzeczy i przytłumić zdolność patrzenia na wszystko z ciekawością. Dziś napisałem sobie w notesiku 'nie znoszę, gdy traktuję dzień po prostu jako listę zadań którą trzeba zmieścić przed pójściem spać' :/

    Rozśpiewuję się! - kupiłem kapodaster do gitary i to mnie niesamowicie zmobilizowało do grania i śpiewania. Ależ ta gitarka brzmi teraz niesamowicie - jak się kapo przypnie na drugim lub trzecim progu, to wszystko zaczyna samo śpiewać. Na start poszedł Antimatter - 'Power of Love', podchwycony zresztą na koncercie w Lizard Kingu w Krakowie :)
  • 12 czerwca '10

    Odkrycia. Wow!

    Kraków... po Pradze się poszwędałem i zazdrościłem im troszkę tej panoramy, gdy po Hradczanach się pomykało.. a tu przez Podgórze i parczki wszedłem pierwszy raz na kopiec Kraka w piękną pogodę i mi dech zaparło! To już któreś odkrycie Krakowa jakiego wcześniej nie znałem. A spacer przez Podgórze... huh... chyba tu chciałbym mieszkać docelowo :)

    No i zacząłem się przyglądać rzeczywistości... w moim zeszyciku zapisałem w ciągu tygodnia 31 rzeczy, które były albo super albo denne, które powodowały euforię albo dołek. Jest praktycznie po równo! - co fajne - kiedy się to czyta, różne zmiany przychodzą zupełnie bez wysiłku, po prostu uświadamiam sobie rzeczywistość.. no i jakiś taki mniej rozbiegany chodzę. Niesamowite.

    I fajowe spotkanko, choć wśród komarów! - o władzy, odpowiedzialności, granicach i konsekwencjach. Uwielbiam rozmawiać na te tematy i widzieć jak bardzo ważne są i że Bóg ma coś bardzo konkretnego i praktycznego do powiedzenia w tej sprawie

    "Lato wybuchło z całych sił", ciężko się śpi i oddycha.. a to co trudne szybko minęło i zbudowało fundament pod jeszcze fajniejsze rzeczy.
  • 4 czerwca '10

    Trudny czas, ale pełen odkryć...
    Czasem kochane osoby rani się tym, co już się stało i się nie odstanie.. trudna mieszanka niewiadomoczego z poczuciem winy, strachem, gniewem. Jak w piosence "when opening up, a heart can be hurt. It feels so much safter just to keep pretending.".

    I jedno małe odkrycie dla mnie wielkiego "planera"... Normalnie jestem zagoniony i raczej aktywny, a potem siadam i robię sobie podsumowania, wypisuję różne rzeczy, na co dzień zdarza mi się robić różne notatki i w takie "podsumowujące" dni fajnie to poczytać. Nie zmieniało to faktu, że tempo codzienne mnie zaczęło irytować.
    I ze zdwojoną siłą dotarły do mnie różne rzeczy, które już wiedziałem i o których ktoś już mi mówił...! Jezus pewnie nie pogardził jakimś zarysem planu, ale jego kluczowa umiejętność polegała na przyglądaniu się rzeczywistości i reagowaniu na nią. On po prostu chodził wyczulony cały czas na to co widzi, czuje.
    I postanowiłem, że też tak chcę.. i jak wariat zacząłem nosić mały zeszycik i jak coś mi się spodoba dużo ponad średnią (jak np. śpiewanie i granie na gitarze kawałka 'Power of Love' ;) albo zmęczy lub zdołuje (np. przesadne czytanie pierduł na internecie) to sobie to zapisuję. Fajnie jest potem patrzeć na takie podsumowanie, ale przede wszystkim uczyć przyglądać się rzeczywistości i wyłapywać takie momenty.

    W tajemnicy powiem, że uwielbiam kromki z grubo pokrojonym pomidorem ;)
    Miłego dnia!
  • 22 maja '10

    Parę drobnostek.

    Muzycznie.. - powrót do staroci pięknych, m.in. Creed . To na pewno fajnie byłoby nauczyć się grać i śpiewać :)

    Troszkę się przeszwędaliśmy i odwiedzili przyjaciela mego z czasów pierwotnych.. stawianie stópek śladami jeżycjady i po starym mieście.. akurat niechcący trafiliśmy na weekend, gdy w Poznaniu była ostatnia kolejka ekstraklasy.. i Lech świętował zwycięstwo - wiadomo co się działo ;) - poza tym sporo czasu w pociągu, w Poznaniu ziiiiiiimno, a po powrocie powódź w Krakowie.. Woda oparła się o krawędź mostu Dębnickiego - pojechałem w stroju sztormowym z rejsu pooglądać i może pomóc coś.

    Kiedy wyszło słonko wczoraj, patrzyłem na nie jak na wspomnienie z dzieciństwa, przebłysk czegoś, co znane, ale już prawie zapomniane...

    Po wywrotce rolkowej i przetarciu moich sześć-piątek, dzisiaj wizyta w Army Shopie na Grzegórzeckiej 12 po nowe - jest klimat - i polecam to miejsce :)

    Zainstalowałem próbnie Drupala na serwerze i się uczę... jeszcze widzę sporo czytania przede mną. Z cyklu kropla drąży skałę.

    I czytam niesamowitą dla mnie książkę "Domy, które zmieniają świat" Wolfganga Simsona. Oh, poruszyło mnie to.

    A do tego.. uczę się być wsparciem, gdy ktoś mi ziemsko najbliższy choruje, leży, nie może rozwinąć skrzydeł... kolejne lekcje cierpliwości - tak by się chciało móc kontrolować te sytuacje, a trzeba wspierać i czekać.. Zdrowiej Księżniczko...!
  • 10 maja '10

    Wrzuciłem fotki z Pragi .
    Komentować wiele nie trzeba. Wspaniały wyjazd...!!
    Niestety przed i po choróbsko dało znać o sobie, troszkę się przeforsowałem...
    No i spotkania, odpoczynek i spanie na potęgę. Chwila wytchnienia w wiosennym przesileniu.

    Muszę powiedzieć, że niewiele czytam ostatnio, ale jest jeden autor niesamowity. Czego bym nie otworzył i nie przeczytał, stanowi z jednej strony ciężki orzech do zgryzienia, wyzwanie, a jednocześnie świeży wiosenny deszcz... czy to Bóg tak mówi przez ludzi? Ten pan to A. W. Tozer. Polecam bardzo!
  • 29 kwietnia '10

    Za chwilkę brykamy do Pragi.. wszystko spakowane, mapy poprzeglądane, dojazd i nocleg zaklepane :) - będzie fajny i ważny czas!

    Warsztaty wyszły cudnie.. oh jak fajnie było być tam i całe dwa dni śpiewać, być w takim klimacie i wśród takich ludzi. Naprawdę polecam wszystkim, odblokowujące bardzo i wróciłem jakiś taki 'wypełniony'. Może wkrótce jakieś fotki.
    Z zabawnych rzeczy, nie dawałem znać rodzince z Sącza, bo i tak nie miałbym czasu się spotkać... a okazało się, że mój kuzyn gra na koncercie na klawiszach,a rodzinka wpadła na koncert ;)

    Fajne odkrycia:
    Mary J Blidge z U2 - 'One'
    'Moving Forward' - to z warsztatów gospel, wcześniej nie znałem!
  • 22 kwietnia '10

    Lubię robić prezenty :)
    Choćbym miał przesiedzieć trzy popołudnia dłubiąc coś ręcznie, to kiedy trzyma się w rękach coś gotowego, to fajnie wyobrazić sobie, co pomyśli i poczuje Ten, kto to dostanie... a to już praktycznie między jutrem, a niedzielą :)

    Jutro wprost z pracy (uhh intensywnie tam!) jedziemy do Nowego Sącza na warsztaty gospel. Będziem trenować gardełko i dwa dni przez ponad pół dnia śpiewał w sporej ekipie.. to będzie wybitnie rozśpiewany czas:)

    A już za tydzień wyruszamy.. do Pragi :) - nigdy tam nie byłem, wstyd się przyznać. Tym razem wszystko wygląda cudnie, hostelik zarezerwowany, autko przygotowane do drogi.. szykuje się czas śpiewania i wypraw!

    Technicznie - poznaję dalej Drupala i coraz ciekawiej to wygląda, dojrzewam do przenosin stronki na to. Jak się jest programistą to wygląda to dużo spójniej, przejrzyściej i łatwiej temu zaufać niż Joomli. Zobaczymy, jeszcze trochę czytania i oglądania przede mną.

    A zmodyfikowany, nowy personal kanban rządzi!
  • 21 kwietnia '10

    Przy okazji ostatnich wydarzeń i pogrzebu pary prezydenckiej w Krakowie odbyłem kawałek rozmowy z teściem o wybaczeniu, o zapomnieniu wreszcie o krzywdzie katyńskiej i odpuszczeniu.

    Chwilkę sobie o tym myślałem potem.

    Myślę, że bardzo często myli się wybaczenie z zapomnieniem. Przemknęło mi przez myśl, jak niesamowitą umiejętnością jest wybaczyć, ale nie zapomnieć. Wybaczyć, znaczy odstąpić od egzekucji krzywdy, która się stała, błędu który się wydarzył. Często to odstąpienie od wymuszenia czegoś, czego druga strona nie chce zrobić. A ma wolną wolę.
    Ale zapomnieć to zupełnie inna bajka... Gdybyśmy zapominali, zamiast wybaczać, nasza zdolność do nauki, wyciągania wniosków byłaby bardzo skromna i ciągle wpadalibyśmy na te same błędy.

    A więc.. - iść do przodu świadomie wyciągając wnioski, ale bez obciążenia egzekucją innych za krzywdę, która nam się stała. Tak chyba nakręca się odwet...

    Może obmówiłeś mnie i ludzie źle o mnie myśleli... więc pamiętam i biorę pod uwagę, co mówię przy tobie, nie wszystko ci powiem (konsekwencje tego co zrobiłeś), ale nie będę dowodził, że jesteś kłamcą, oszczercą, a ja nie. Odpuszczę. Jeśli skrzywiłeś fakty, to one obronią się same, po czasie.

    Pamiętajmy i mówmy prawdę, ale odpuśćmy i wybaczmy.
    Czy nie tak to ma działać?
  • 17 kwietnia '10

    Ciekawy tydzień... zamyka się pewien etap u mnie w życiu i pora na nowy - narodowa żałoba i lekko ściszony klimat trochę temu dodaje paliwa.

    Przeorganizowałem się jeszcze trochę i mój 'personal kanban', zaintrygowany jedną praktyką podpatrzoną na konferencji Agile CE. Na razie super działa :) - a może po prostu zmobilizowałem się i zmotywowałem? Jak to przetrwa dwa-trzy miesiące to na pewno o tym napiszę.

    Intensywnie oglądam i czytam o Drupalu. Być może niedługo przerobię tą stronkę na Drupala, a potem Godzina Pomocy. Powolutku to idzie, ludzie wymiękają, niestety zostałem znów bez prawnika, ale .. trzeba to po prostu pchać do przodu konsekwentnie i się nie poddawać.

    Ciekawe spotkanie o Bogu w bardzo różnym gronie, różnie wierzących i zdeklarowanych ateistów - dyskusje, dotykanie ważnych rzeczy. Może nie idealnie, ale dla mnie jakiś początek i otwarcie. Chciałbym zawsze żeby mój dom był miejscem gdzie takie rozmowy o ważnych rzeczach można prowadzić w atmosferze zaufania.

    I kupiłem rolki :) - wiosna coraz bardziej w rozkwicie, przygotowuję się już psychicznie na warsztaty gospel w Nowym Sączu, a potem wyjazd do Pragi :) 
  • 11 kwietnia '10

    Kolejny tłok wydarzeń...
    Wczoraj wydarzenie bez precedensu.. straszna tragedia, gdzie ludzie, lubiani lub nielubiani, zginęli w wypadku. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale byli to ludzie, którzy byli przywódcami.. kto z nas zna ludzi, którzy przewodzili tysiącowi ludzi? Oni byli przywódcami dla milionów.. Smutne troche dyskusje z tej okazji.. Cóż to jest za miłość, kiedy należy się tylko tym, którzy się z nami zgadzają?

    Dwa koncerty: Katatonia i Brendan Perry. Oba w Rotundzie w Krakowie. Katatonia trochę za głośno i lekko nieśmiało, choć klimatowo. A Brendan to odjazd.. staliśmy pół metra od barierek i muzyka przelatywała przez środek mnie.

    Dwudniowa konferencja Agile CE, też w Krakowie, trochę inspiracji i zastrzyku ciekawych ludzi, blogów, teorii, książek. Niesamowite jak mnie motywują zmotywowani ludzie :)

    I lustrzankę kupiłem, w sam raz na wiosnę :)

    Nauka nutek i śpiewania z nutek... :)
    I pora się zogniskować trochę i uporządkować. Czasy nadchodzą ciekawe i intensywne!
  • 6 marca '10

    No i gdzieś po drodze znowu przybył mi rok ... dziękuję wszystkim za pamięć, prezenciska, życzenia i po prostu pamięć i serdeczność :)

    Lutowy wyjazd w górki na wielogodzinne szuszanie po śniegu - w schronisku 'wypadowym' prądu praktycznie nie było w ogóle, a światło paliło się 17-22. A oprócz tego słonko, małe śnieżyce .. i spędzanie sobie razem czasu .. po prostu.
    Wrzuciłem fotki na picasę .

    Zamykanie rozdziałów... zastanawia mnie to. Dzieje się coś, co tworzy pewną zamkniętą całość, spada jakiś ciężar. Emocje, wspomnienia i doświadczenia zostają. Chyba dlatego właśnie można po prostu iść dalej i pisać swoją historię z innego punktu? Więc to nie jest 'zamykanie rozdziałów', a bardziej zaczynanie nowych?
  • 6 lutego '10

    Parę dzisiejszych opowieści...

    Po pierwsze gąbka i dzisiejsze poranne ścieranie kurzu z wszystkiego w domku. Bardziej niż kiedykolwiek uświadamiam sobie entropię, że wszystko z czasem niszczeje i utrzymanie tego w dobrym stanie wymaga wysiłku. Ależ się tego kurzu zbiera?! Przecież niedawno go wycierałem?! Chyba dlatego nie warto gromadzić zbyt wielu rzeczy? - bo każda z nich chcąc-nie chcąc zabiera czas i energię na jej przywracanie do świetności.
    Za młodu modlitwę uważałem za zbędny rytuał i to polegający głównie na mówieniu. Dziś widząc, jak własna dusza z czasem zarasta mi kurzem, tęsknię za modlitwą.. i to taką, która polega głównie na słuchaniu.

    Piotr niedawno mówił o gąbce - że gąbka chłonie wszystko, do czego jej się wrzuci. Przemyślałem tą sprawę, również w kontekście medytacji, religii wschodu.. i w związku z tym że chłoniemy mimochodem klimat naszego domu, pracy, relacji, miejsc gdzie się udajemy mamy parę wyborów. Możemy swój umysł oczyszczać, z tego, co się złe w nas gromadzi. Ot chyba klasyczna medytacja. Ale .. chyba daleko skuteczniejszą metodą jest się *wypełnić*. To właśnie gąbka, która jest pełna, praktycznie nie chłonie tego, do czego się ją wrzuci, nie pusta. Teraz rozumiem modlitwę jako wypełnianie się Bogiem.

    Coraz bardziej rozumiem, że nie chodzi o to, żeby coś przestawać, żeby się czegoś wyrzekać.. chodzi bardziej o to, żeby te złe rzeczy zamienić na inne - prawdziwe. Nie chodzi o pozbywanie się złych myśli lub złych nawyków, ale konsekwentne wypieranie ich prawdziwymi odpowiednikami.


    I jedno dość niesamowite przeżycie...
    Zdarzyło się, że postanowiłem podjąć pięciodniowy post od jedzenia, żeby się wyciszyć, uspokoić i nabrać nowej perspektywy, a może i właśnie 'wypełnić' czymś innym niż jedzenie. W trakcie tego skupienia zmarli dziadkowie Księżniczki. Ogromnie ciężko być wsparciem dla kogoś w takiej chwili, zastanawiam się kim bym był, gdybym był 'w pełnym biegu', jak jeszcze niedawno...
    A po drugie... dziadkowie mieli ponad 90 lat i po śmierci dziadka, schorowana babcia, jakby tracąc ostatnią rzecz dla której żyła, również umarła. Po siedemdziesięciu latach małżeństwa umarli w ten sam dzień... Taki cichy krzyk, piękny i niesamowicie smutny.
  • 1 lutego '10

    Mała wojenka w sprawie zagonienia, ściśnięcia i poczucia tego, że marnuję czas i wiecznie mam go za mało. Post, cichy czas, modlitwy, rozmowy. Im dłużej w tym trwam, tym ciężej mi z tego wyjść. Mam wrażenie, że jeśli radykalnie tego nie przetnę, po prostu utknę w pewnym miejscu swojego życia i nigdzie dalej nie pójdę.
    Jak napisałem w swoich notatkach niedawno 'ciągły pośpiech to duchowy zapach, który się rozsiewa na wszystko co się robi, ludzi i sytuacje'. Dość tego, choćbym miał miesiąc nic nie robić.

    A poza tym dość bajecznie.. księżniczkowe wypady w las, rozmowy, spontaniczności. Nie mogę doczekać się wielogodzinnego szwędania, to ostatnie minus dwadzieścia stopni naprawdę dało mi popalić.

    Oh.. chcę się zatrzymać.
  • 23 stycznia '10

    Zastanawiam się czasem nad paradoksem, który istnieje dookoła. Z jednej strony coraz bardziej się zamykamy i uniezależniamy od innych. Z drugiej - bywa, że swoją wartość budujemy na tym, co powiedzą inni. Patrzymy na innych przez pryzmat siebie, swoich wartości, zranień i przekonań?

    Ludzie odpowiedzialni mogą powiedzieć, że problemy ludzkie biorą się stąd, że inni nie biorą odpowiedzialności za swoje życie, słowa, czyny. Przedsiębiorczy, że jesteśmy zbyt rozrzutni i powinniśmy myśleć o oszczędzaniu i inwestowaniu. Wizjonerzy, że brakuje nam wizji i powinniśmy zainwestować w ogniste wizje. Empatyczni, że przegapiamy wrażliwość drugiego człowieka i powinniśmy bardziej wsłuchać się w innych. Wrażliwi na sztukę, że ludzie za mało doświadczają sztuki, co zabiera im wrażliwość, powinniśmy więcej.

    Myślę sobie czasem, że każdy z nas jest zupełnie wyjątkowy. Że nosi inną kombinację wrażliwości, odpowiedzialności, empatii, ... sporo tego. Sztuką jest chodzić przez życie, by odkrywać to, co codziennie nosimy ze sobą.. Nie zmieniać innych, a w pełni odkryć i wykorzystać to, kim sami jesteśmy i kim są inni, tak różni od nas. Gdyby każdy z nas podzielił się z innymi nie tym, kim powinni być, a pełnią tego kim sami jesteśmy?

    Zawsze pośród biegu o mistrzostwo świata znajdzie się człowiek, który jest bogatszy od nas. Mądrzejszy. Sprytniejszy. Szybszy. Bardziej wrażliwy. Taki, który zwiedził więcej. Przeżył więcej. Widział więcej. A czy jest ktoś, kto może być bardziej mną, niż ja sam?
  • 17 stycznia '10

    Hm.. wpis raz na półtorej miesiąca to chyba słaba częstotliwość jak na pseudoblog, prawda?
    Czasem dużo się dzieje i właśnie wtedy warto by pisać, a tu znowu przerwa teraz między intensywnymi czasami, kurz opada i teraz mam pisać o czymś, co stało się już przeszłością? :)

    Piękny czas, pełen rzeczy śmiertelnie poważnych przeplatanych dwójkowym zjeżdżaniem na sankach z krakowskich oblodzonych górek niedaleko starego lotniska.. :) - na poważnie chciałbym teraz się uspokoić i trochę zogniskować.
    Chyba musiałem się przyznać, że pośpiech to stan duszy, który w dodatku nie odchodzi sam. Bo zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Boże, jak mi ciężko usiąść na dupsku i po prostu pogapić się w sufit, ogromnie to trudne... to chyba po to, żeby emocje i myśli mogły dogonić rzeczywistość.

    Sporo inspiracji muzycznych m.in. Katatonia (genialny nowy album) i Kirk Franklin !

    Ah i samochód kupiłem po półtorarocznej przerwie! W nieco ponad miesiąc zdążyłem go kupić, stuknąć, wyremontować i popsuć.. teraz już z górki :) Mówiłem, że do kupna auta przekona mnie tylko kobieta ;)

    No i cóż.. wszystkiego dobrego w tym roku!! :)
  • 3 grudnia '09

    No i jeden z najintensywniejszych miesięcy za mną.
    Global Leadership Summit .. to było to! Ależ tam był klimat! Noc przed konferencją prawie nie spałem, w połowie ze strachu jak wyjdzie cała organizacja, w drugiej połowie z eksytacji! - prawie 20 wolontariuszy zrobiło tam naprawdę niesamowity klimat i do tego dobrze się bawiąc :) - sama konferencja wyszła bardzo fajnie i konkretnie. To mój trzeci rok. I znowu materiał do pracy na rok..

    A teraz już powoli myśle o świętach i o nowym roku.. wymyślanie i kupowanie prezentów!! :) - chyba muszę troszkę odpocząć i dogonić swoje myśli i uczucia.

    Dalej śpiewam.. dalej chodzę metr nad ziemią.. dalej Bóg jest taki codzienny i bliski.

    A w tle powoli na poważnie rusza Godzina Pomocy..
  • 30 października '09

    Teraz już wiem, że zaganianie się mam we krwi ;-) - Strengthsfinder mówi o tym 'achiever', ale cóż to jest za pierońska siła, która nie pozwala dupska spokojnie usadzić na pięć minut! Po Splicie pora na kolejne wyzwania! - byłem w Berlinie na konferencji Agile Testing Days. Później męski wyjazd do Wisły, gdzie akurat spadło 70cm śniegu ;)
    A teraz próbuję odpocząć i wrócić z powrotem do tego pięknego stanu, w którym w umyśle jest twórcza pustka widząca ogrom możliwości..

    Przygotowania do Global Leadership Summit 2009 pełną parą... zostały trzy tygodnie!

    Moją głowę jednak zaprząta teraz jednak milion innych spraw. Zjawiła się Księżniczka. Piękny czas :)
  • 25 września '09

    Parę dni w Splicie na konferencji, gdzie przybyli głównie pastorzy - muszę powiedzieć, że było dość inspirująco! I potrenowałem mój dukający hiszpański ;) - Oprócz wielu godzin koncentrowania się na tym, co ważne, dzielenia popływało się trochę w morzu i pozwiedzało :) - wkrótce pewnie jakieś fotki.

    Wystartowała Godzina Pomocy! - Ludzie już się zgłaszają, startujemy realne działania początkiem października.

    Intensywny i naprawdę dobry czas - dzięki wszystkim, którzy się do tego przyczyniają :)

    Wklejam też rozważanie o łasce mojego pastora, naprawdę polecam!
  • 17 września '09

    Uhhh intensywnie!
    Wśród rozmów i spotkań startuje wreszcie One Hour Project, czyli Godzina Pomocy.. a w tle Global Leadership Summit!
  • 13 września '09

    Był sobie Rabkon... pierwszy raz wchodziłem na Maciejową sam, po ciemku, w deszczu i dla klimatu postanowiłem nie używać latarki ;) - kilmat cud, jak zawsze.. i mam dożywotni sentyment do tej bacówki i serwowanej tam szarlotki! (o ludziskach nie wspomnę!) :)

    Trwają przygotowania do uruchomienia projektu.. wszystko gotowe i ciągu następnych paru dni ruszamy!
    A za niecałe dwa tygodnie będę wiedział, czy moje najbliższe życie wywali się do góry nogami, czy nie ;) - wizyta w Splicie i niesamowicie ważna rozmowa przede mną!

    Oprócz tego czuć już lekko jesień... wieczorne posiedzenia z czerwonym winkiem, słuchając Imogen Heap i The Gathering na zmianę :)

    No i całkowicie przerzuciłem zdjęcia na picasę .
  • 30 sierpnia '09

    Małe zmiany na stronie: zaktualizowałem 'o mnie', żeby było bardziej o mnie :)

    Kolejna lekcja śpiewu za mną, zapaliłem się... coś z tego będzie! :)
    Mam szczęście do urodziwych nauczycielek ;) - Aga uczy też wokalistę zespołu 30th of July , który okazał się całkiem fajnym odkryciem!

    Za mną szkolenie dla organizatorów Global Leadership Summit, fajne inspiracje z Norwegii.. a teraz trzeba prawdziwie zanurzyć ręce w działaniu.

    One Hour Project ruszy chyba w przyszłym tygodniu :)
  • 24 sierpnia '09

    Robi się lekko jesiennie... dzień się skraca... czuję, że życie powoli zwalnia.
    Za mną pierwsza lekcja śpiewu w Krakowie! Niesamowicie lubię śpiewać, uwalniam się coraz bardziej, chce się ćwiczyć :)
    Przygotowania do ruszenia 'one hour project'. Przygotowania do 'Global Leadership Summit 2009'.
    Mnóstwo drobnostek, sporo czytam.
    No i zobaczyłem w końcu 'Jeszcze dalej niż północ' - polecam każdemu :)
    Myślę powoli o małych zmianach na tej stronie.
  • 15 sierpnia '09

    Rodzinne odwiedziny w Bielsku.. oh odpoczywam ogólnie!
    Nagrałem nowy kawałek na nowym sprzęcie: Statik . W głowie powstał na obozie z dzieciakami, jak po wyjeździe grupki Statik gapiłem się godzinę w ścianę, a potem chwyciłem gitarę ;)

    Pierwszy od bardzo dawna weekend spędzony w Krakowie.. wpadłem w zalegającą listę drobnostek i spotkania!
  • 4 sierpnia '09

    Skończyłem dość niesamowitą książkę 'mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus' Graya i muszę powiedzieć, że dała do myślenia.. wiele stwierdzeń wydaje się niesamowicie prawdziwymi ;) - gorąco polecam! - i podziękowania dla Tomka za podrzucenie.

    Przeczytałem też 'Ostatni wykład' Randyego Pauscha, do którego swego czasu podawałem link do video wykładu. Mocno inspirujące i pokazujące, jak bardzo warto być sobą, walczyć o swoje marzenia, nie poddawać się przeciwnościom. I to, że życie jest jednak tylko kruchą, krótką przygodą.

    Zacząłem przerzucać zdjęcia na picasę - te stare będę stąd całkiem usuwał. Wrzuciłem też tam zdjęcia z ostatnich paru wypadów :) - po slocie i orkonie przyszła pora na kameralny wypad na wieś, czyli 'doing nothing in the middle of nowhere'.
  • 29 lipca '09

    Oh ależ tu zastój!
    Czasy nastały wybitnie wakacyjne, po kajaczkach pojechałem na obóz językowy z dzieciakami i grupką Amerykanów i chyba do dziś się po nim zbieram... oh..!
    Zaraz po obozie był Slot Art Festiwal, dość wyjątkowy.. jakiś taki ciepły, na luzie i pełen inspiracji.
    Teraz znów Orkon, na weekend, szwędanie się po zamkach i śpiewanie przy ogniskach :)
    I parę jeszcze wyjazdów pewnie wkrótce klimatem zbliżonych...

    A teraz spokojny powrót do pracy i projektów.. Zaangażowałem się w Global Leadership Summit, który nabiera rumieńców i w One Hour Project, który mam nadzieję ruszy niebawem!

    Do tego do laptopka przyszła karta dźwiękowa wreszcie po ciężkich bojach! - otóż i E-MU 0202 na USB już podłączona i zainstalowana, pierwsze posiedziny z CuBase już za mną :)
    Teraz chciałbym wyremontować staruszka i pewnie przekazać go w dobre ręce :)

    Tak to płynie sobie, buduje się coś, gruntuje, w sercu marzenia dojrzewają, tylko czasu żeby wszystkich odwiedzić ciągle brakuje!!

    Myślę o przenosinach zdjęć na picasę całkiem.
    I chciałbym zacząć pisać niebawem znów (który to już raz?!)
  • 16 czerwca '09

    Komputer, jak to komputer, jest tylko kupą złomu i potrafi się spalić... po 6 latach wiernej współpracy, mój Athlonek wyzionął ducha i spowodował, że spędziłem kawałek czasu w tempie trochę zwolnionym i zupełnie innym. Ah jakie to wszystko jest inne, kiedy człowiek ma internet i komputer jedynie w pracy :)
    A teraz właśnie zasuwam na nowym nabytku - laptopiaczu, który to jest wynalazkiem dla mnie dość niesamowitym... działa! i to jak! :)

    Na 'długi weekend' pojechaliśmy 'kościelnie' na spływ kajakami doliną Rospudy. 65km w trzy dni płynięcia + dwa dni na przyjazd i powrót. Cudownie było bardzo, zmęczyłem się i odpocząłem w jednym :) - wkrótce może wrzucę jakieś zdjęcia... a teraz szykuje się lekko zwariowany czas, wyjazdy, rozjazdy, koncert Nine Inch Nails, obóz z dziećmi, a potem pewnie Slot Art Festiwal. Oh! - będzie się działo.

    Sporo marzeń i planów, a póki co trzeba wsadzić ręce w robotę i popchnąć różne projekty do przodu...
  • 24 maja '09

    Nie napisałem ostatnio o:
    Anki - systemie nauki słówek (i nie tylko), którą odkryłem dzięki Tomkowi.
    Napisałem język Telefax ;)
    Dość niesamowitym wieczorze z wegetarianami w Kawiarni Naukowej.
    I o tym, że trwają już poważne przygotowania do Global Leadership Summit 2009 !
 
BottomLeft Bottom BottomRight